wtorek, 4 listopada 2014

Strach ma wielkie oczy...

Odwaga to podobno nie brak odczuwania strachu, a umiejętność jego pokonywania. I właśnie tą cechą powinien kierować się każdy, kto ma w planach napisanie jakiegoś testu. Nie ważne czy jest to test jednostkowy, czy integracyjny, czy jeszcze jakiś inny jego rodzaj - gdy zabieramy się za testowanie to właśnie w stronę tego, co nas przeraża powinniśmy kierować swój wzrok, w stronę tego, co spędza sen z powiek kolegom z naszego zespoł.

Miałem dzisiaj przyjemność posłuchać prezentacji moich kolegów z projektu dotyczącej roli biznesu podczas wytwarzania oprogramowania, sposobów na to, jak skrócić czas oczekiwania na feedback oraz na temat testów eksploracyjnych.
Podczas tej ostatniej części z ust jednego z nich padło stwierdzenie, które pewnie niejednokrotnie (choć odrobinę zmodyfikowane) będę powtarzał - podczas przeprowadzania tego rodzaju testów (eksploracyjnych) tester powinien skupiać się na tym, czego boi się jego zespół, bo to właśnie on, zespół, zna te najbardziej wrażliwe części oprogramowania, to właśnie on, niekiedy, z nadzieją liczy na to, że testerzy i biznes przeoczą "ten jeden przypadek" i funkcjonalność zostanie zaakceptowana. I to jest kierunek, w którym swój wzrok powinien kierować każdy dobry tester.
Osobiście jednak nie widzę powodu, aby ograniczać takie stanowisko jedynie do testów eksploracyjnych. Przy wszystkich innych również, zawsze przede wszystkim powinniśmy się spotykać z naszymi obawami i na nich skupiać. Testować nie to, co wiemy, że przejdzie, ale to, co może nas zawieść, to, czego do końca nie jesteśmy pewni. Czego zachowania się boimy.

Podczas prezentacji została zaproponowana bardzo interesująca gra, którą możecie wypróbować u siebie w projektach, zespołach, aby odkryć te ponure miejsca, w których czai się to, co spędza Wam sen z powiek.
Wyobraźcie sobie słoneczny poranek, budzicie się po dobrze przespanej nocy, na pierwszy dźwięk budzika, bez chęci rzucenia nim o ścianę. Spożywacie syte śniadanie i popijacie je aromatyczną kawą. Wychodzicie pełni energii i pozytywnego nastawienia do pracy. Droga nieoczekiwania wcale Wam się nie dłuży, wręcz przeciwnie, odpręża i tym mocniej utwierdza Was w przekonaniu, że to będzie dobry dzień.
Mijacie ten kiosk na rogu, który stoi tam od zawsze i na który nigdy nie zwracacie większej uwagi. Tym razem jest jednak inaczej. Kątem oka dostrzegacie na wystawie tytuł artykułu.
Artykułu, w którym zauważacie nazwę Waszej firmy, Waszego projektu i słowa "katastrofa" połączonych w jedno dobitne zdanie.

I teraz pytanie do Was - o czym według Was byłby ten artykuł? Czego dotyczyłaby owa katastrofa?
Gdy już znajdziecie odpowiedź, to będziecie wiedzieć, którym miejscom Waszego produktu powinniście poświęcić swoją uwagę.